Srebrny jubileusz stowarzyszenia, które w sposób szczególny swoją opieką obejmuje osoby zmagające się z chorobami psychicznymi, rozpoczęła Liturgia w archikatedrze lubelskiej. 16 czerwca wraz z abp. Stanisławem Budzikiem i gronem kapłanów sprawował ją ks. prał. Tadeusz Pajurek, twórca „Misericordii” i jej prezes, który ćwierć wieku temu podjął próbę niesienia pomocy osobom zmagającym się z cierpieniem wynikającym z choroby, ale i odrzucenia przez społeczeństwo.
Stowarzyszenie, będące dziełem Opatrzności Bożej, jest odpowiedzią na słowa encykliki św. Jana Pawła II „Dives in misericordia”. Jak podkreśla jego twórca, głównym zadaniem jest pomoc osobom z zaburzeniami psychicznymi, którzy podjęli leczenie przy szpitalu neuropsychiatrycznym w Lublinie. Przez 25 lat działalności z różnorakiej pomocy oferowanej przez „Misericordię” skorzystały tysiące osób, objętych opieką m.in. przez Środowiskowy Dom Samopomocy, Warsztaty Terapii Zajęciowej, Zakład Aktywności Zawodowej, ośrodek adaptacyjny, klub samopomocy, placówkę wsparcia dziennego czy dom o charakterze rodzinnym. Nad podopiecznymi czuwają specjaliści i wolontariusze, zapewniając im kompleksową pomoc i wsparcie w codziennym życiu naznaczonym piętnem choroby psychicznej.
Nawiązując do przeżywanego Roku Miłosierdzia, abp Stanisław Budzik podkreślał, że Miłosierdzie Boże jest szczególnie potrzebne we współczesnych czasach. – Trzeba, aby wołanie o Boże Miłosierdzie płynęło z głębi ludzkich serc pełnych cierpienia, niepokoju, zwątpienia, poszukujących niezawodnego źródła nadziei. Człowiek oczyma swojej duszy powinien zawsze wpatrywać się w oczy Miłosiernego Jezusa i zgłębiać Jego niezmierzone miłosierdzie – mówił w okolicznościowej homilii Pasterz. Jak zauważył, doskonale w tę ideę wpisuje się działalność stowarzyszenia „Misericordia”. – Papież Franciszek sprawił wam na srebrny jubileusz piękny prezent, Rok Święty Miłosierdzia ogłoszony dla całego Kościoła – mówił do zgromadzonych Ksiądz Arcybiskup. Za Ojcem Świętym abp Budzik zachęcał do otwierania szeroko Bram Miłosierdzia wszędzie, gdzie funkcjonują na co dzień.
– Jubileusz to okazja do dziękczynienia za „wyobraźnię miłosierdzia”, jaką Bóg daje ludziom otwartym na Jego obecność w człowieku. Zwłaszcza człowieku chorym, cierpiącym i potrzebującym. Taką wyobraźnię miłosierdzia posiadają niewątpliwie pracownicy i wolontariusze jednego z najpiękniejszych dzieł charytatywnych w archidiecezji lubelskiej i na Lubelszczyźnie, jakim jest stowarzyszenie „Misericordia” – podkreślał Metropolita. Dziękując wszystkim osobom zaangażowanym w dzieła miłosierdzia, abp Budzik mówił: – To wielka i piękna sprawa, że w zagonionym świecie staracie się dostrzegać człowieka cierpiącego i chcecie być świadkami Chrystusa Miłosiernego. Ta odważna postawa skutecznie przeciwdziała wykluczeniom społecznym i ukazuje piękno ludzkiego ducha, który potrafi podźwignąć się z cierpienia i choroby. Podkreślając, że miłosierdzie nie tylko zmienia sytuację osoby potrzebującej, ale dokonuje przemiany w człowieku, który świadczy pomoc, Ksiądz Arcybiskup życzył pracownikom i wolontariuszom „Misericordii”, by ich posługa sprawiała im wiele radości i przynosiła owoce duchowe.
Czynić dobro
Po uroczystej Mszy św. na Zamku Lubelskim odbyła się jubileuszowa gala, podczas której medalami i statuetkami „Misericordiae Testis” (Świadek Miłosierdzia) wyróżnione zostały osoby zaangażowane w działalność stowarzyszenia. Wieczorem w kościele pw. Świętej Rodziny arcybiskup senior Stanisław Wielgus przewodniczył Eucharystii sprawowanej w intencji wszystkich darczyńców „Misericordii”. – Ks. Tadeusz Pajurek wraz z ludźmi dobrej woli założył stowarzyszenie, które ma na celu pomoc ludziom chorym, biednym, zepchniętym na margines życia społecznego. Było to wtedy, kiedy rozkwitał kult św. Faustyny, patronki Miłosierdzia – mówił abp Wielgus. Przywołując słowa Wiktora Hugo, że każde wielkie dzieło rozpoczyna się od idei, lecz musi trafić na swój czas, mówił: – Ta idea trafiła na swój czas. Znaleźli się ludzie jej oddani, powstało stowarzyszenie dla wspierania wyjątkowej grupy chorych. Była to pomoc w leczeniu i rehabilitacji; tworzono warsztaty i miejsca, gdzie chorzy mają możliwość pracy i wchodzenia w życie. – Bez miłości miłosiernej nie ma chrześcijaństwa. Nie wystarczy nie czynić zła, chrześcijanin musi czynić dobro. Takim mądrym czynieniem dobra jest działalność „Misericordii”, dzięki której bardzo wielu ludzi otrzymuje pomoc i wsparcie – podkreślał Ksiądz Arcybiskup.
Uroczystości uświetnił koncert pt. „Wyobraźnia miłosierdzia”, w którym wystąpiły chóry: Lorien z I LO, Ergo Cantemus z II LO, Kantylena z III LO, Amabile z Zespołu Szkół nr 1, Sensorium z Zespołu Szkół nr 5 oraz Chór Dziecięcy i Orkiestra Symfoniczna Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Karola Lipińskiego pod dyrekcją Lucjana Jaworskiego. Solistą koncertu był Piotr Selim, autor kompozycji „Ja człowiek ufam Tobie”.
Nowemu asystentowi kościelnemu Katolickiego Stowarzyszenia
Przedsiębiorców i Pracodawców ks. dr. Tomaszowi Mędrkowi gratulacje składają członkowie Zarządu
Z wielką atencją przyglądamy się na naszych łamach rozwojowi niezwykle cennej inicjatywy szczecińskich przedsiębiorców w postaci wspólnoty tych, którzy zjednoczyli się wokół katolickiej nauki społecznej i chęci formowania swojego etosu pracy na fundamencie wiary. Kształtują w ten sposób swój wizerunek osób odpowiedzialnych za materialny status swych pracowników i ich rodzin według wzorca Ewangelii i nauczania Kościoła opartego na za zasadach uczciwości i sprawiedliwości społecznej.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Bp Marek Mendyk podczas kolędy w domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach.
W domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach w poniedziałek 5 stycznia odbyło się kolędowe spotkanie alumnów Wyższego Seminarium Duchownego diecezji świdnickiej i legnickiej. Spotkanie zgromadziło kleryków, przełożonych oraz biskupów obu diecezji: bp. Marka Mendyka, bp. Adama Bałabucha, bp. Andrzeja Siemieniewskiego oraz bp. Piotra Wawrzynka.
Wspólne kolędowanie rozpoczęło się Nieszporami w seminaryjnej kaplicy. Homilię wygłosił bp Marek Mendyk, który, odwołując się do treści uroczystości Objawienia Pańskiego oraz Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan, podkreślił znaczenie „objawienia” jako odsłonięcia Bożej tajemnicy, nie tylko o samym Bogu, ale również o człowieku. Biskup zwrócił uwagę, że to, co najważniejsze w człowieku, często pozostaje zakryte dla ludzkich oczu i wymaga spojrzenia wiary.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.