Reklama

Felietony

Prawo wiary

Wiara nie jest dla nas tylko kwestią tradycji i zwyczajów, nie jest wyłącznie poglądem na świat czy zespołem doktrynalnych wierzeń – ona jest relacją każdego z nas z osobowym, żyjącym Bogiem.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wiele jest dóbr, których trzeba bronić, począwszy od tak podstawowych, jak ludzkie życie, godność, wolność czy własność. Nawet nie pomyśleliśmy, że tak szybko wrócą czasy, w których znów przyjdzie nam bronić Dekalogu, symboli religijnych, katechezy w szkole, Kościoła i jego funduszy, świętych obrzędów i znaków, prawa ludzi wierzących do obecności w życiu politycznym i społecznym, sprawiedliwego i prawdziwego wizerunku i traktowania kapłanów, mediów i szkół katolickich, a nawet kościelnych organizacji charytatywnych. We wszechobecnej walce o władzę wszystko staje się ważne, żeby tylko przeciągnąć na swoją stronę wyborców i zwolenników, zwabić ich obietnicami lub zmienić ich myślenie kłamliwą propagandą.

Historia kołem się toczy. Siłą rzeczy w tę walkę włączeni są również ludzie wierzący, bo choć ich wiara jest nie z tej ziemi, to przecież chodzą oni po ziemi i są pełnoprawnymi obywatelami danego państwa. I mimo że we wszystkich najważniejszych konstytucjach i ustawach gwarantuje się im prawo do wyznawanej religii, to zwykle albo się ich hołubi, by przeciągnąć ich na swoją stronę, albo się ich prześladuje i wmawia im, że poglądy religijne są absolutnie ich prywatną sprawą i nie mogą ich wyrażać w życiu publicznym. W tych sporach gubi się coś najbardziej istotnego: dobro i wartość, która dla człowieka religijnego jest bezcenna, a nazywa się wiarą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jeśli ludzie religijni bronią Kościoła, takich czy innych form zewnętrznych swojego wyznania, takich czy innych praw, którymi się kierują w życiu, to nie dla dobra instytucji, nie dla swojej partyjnej siły czy materialnego zysku, nie dla swoich wpływów czy ważności, ale dla ochrony wiary. Obawiam się, że ludzie niewierzący, a nawet ci, którzy nigdy nie doświadczyli, czym jest żywa wiara, wciąż traktują nas jak jeszcze jedną organizację społeczną, charytatywną czy kulturową, jak jakieś stronnictwo polityczne, z którym trzeba walczyć o elektorat. A nam tak naprawdę chodzi o żywą wiarę, która nie stanowi dodatku do życia, ale jest całym naszym życiem, czymś tak centralnym, że decyduje o naszych wyborach, sposobie postępowania, przeżywania życia, miłości i sprawiedliwości. Wszystko dlatego, że wiara nie jest dla nas tylko kwestią tradycji i zwyczajów, nie jest wyłącznie poglądem na świat czy zespołem doktrynalnych wierzeń – ona jest relacją każdego z nas z osobowym, żyjącym Bogiem. Jeśli więc, jako wierzący, domagamy się jakichś praw, sprzeciwiamy się narzucaniu nam ateistycznych poglądów, to naprawdę robimy to nie dla jakichś powierzchownych, relatywnych i możliwych do częstej zmiany wartości, ale dla wiary, w której centrum jest osoba Boga – żywego, prawdziwego, który nas i ten piękny świat stworzył według swojego precyzyjnego i pełnego miłości planu. Bóg nie jest dla nas dodatkiem, ale jest Kimś, dla kogo żyjemy i kto nas tak ukochał i oddał za nas życie, że my też gotowi jesteśmy życie oddać za Niego i naprawdę wierzymy we wszystkie zasady, które nam daje, nawet jeśli wciąż jesteśmy grzesznikami i nie umiemy ich wprowadzić w życie. Bóg i wiara w Niego są dla nas tak wielkim dobrem i miłością, że nie możemy też o Nim nie mówić, nie dzielić się Nim z drugimi, nie możemy nie głosić Jego Ewangelii, bo mamy pewność, że jest ona najlepszą propozycją na zbudowanie świata pełnego miłości, sprawiedliwości, pokoju i poszanowania godności każdego człowieka.

Broniąc takich czy innych spraw związanych z wyznawaną przez nas religią, chcemy bronić wiary, która jest dla nas tak wielkim dobrem, że wymaga od nas obrony. Zgadzam się, że najpierw my sami, ludzie wierzący, duchowni i świeccy, musimy żyć wiarą na serio, dając o niej najpełniejsze świadectwo, odważnie jej broniąc nawet za cenę prześladowań i stając w obronie godności i zbawienia każdego człowieka. Najpierw my sami musimy być w świecie obecnością Boga, który jest Miłością i Sprawiedliwością. Ale mamy też prawo do tego, żeby inni spróbowali choć zrozumieć, że my nie bronimy tylko jakichś instytucji, zwyczajów, przywilejów, że nie jesteśmy ludźmi z ciemnogrodu, „panami biskupami”, którzy walczą o zachowanie swojego eldorado, czy funkcjonariuszami aparatu kościelnego, któremu na niczym innym nie zależy, tylko na pieniądzach i przyjemnościach. My, ludzie wierzący, mamy też swój wkład w rozwój gospodarczy i ekonomiczny społeczności i mamy prawo oczekiwać od państwa sprawiedliwej pomocy w wyznawaniu wiary wszędzie tam, gdzie żyjemy, uczymy się i pracujemy. Prawo wiary jest dobrem wymagającym najwyższej ochrony, bo jest dobrem człowieka i każdej społeczności.

2024-10-01 13:39

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wychowanie „dzień po”

Lepiej zapobiegać ludzkim zranieniom i upadkom niż tylko je leczyć i opatrywać.

Nie tylko ludzie, ale i tabletki mogą mieć swoją polityczną karierę. I gdyby tylko o karierę chodziło, to wiadomo, że ma ona swoje „5 minut”, a później zwykle się kończy. Tak zwana tabletka „dzień po” nie tylko doczekała się setek debat medialnych i weszła na forum polskiego parlamentu, ale również jest kolejnym tematem naszych dyskusji i pytań. Większość z nas chyba już to czuje, że stała się ona symbolem czegoś dużo ważniejszego, symbolem podejścia do życia i do wartości. Nie znam się na chemicznych składnikach tego medykamentu, słyszałem różne opinie o jego wpływie na ludzki organizm, ale jako pedagog i wychowawca (tym razem nie tylko jako biskup!) myślę, że jest on także symbolem fatalnej zmiany w podejściu do wychowania. Już sama nazwa – „dzień po” może sugerować, że chcemy bardziej „chronić” i „leczyć” skutki takich czy innych zachowań niż im zapobiegać. A przecież każdy rodzic, nauczyciel i wychowawca znają fundamentalną zasadę pedagogiki, że lepsza jest prewencja, profilaktyka, niż terapia i karanie. Karanie i używanie tabletek to już sam w sobie znak jakiejś choroby, porażki, nieskuteczności w wychowaniu. Wracając do tabletki, wszyscy mamy świadomość, że jest ona „po” – nie po jakiejś migrenie, po bólu głowy, skaleczeniu się czy upadku, ale po seksualnym współżyciu, i to często dotyczącym młodych, nieletnich ludzi. Jej przesłanie jest więc oczywiste: możesz robić rzeczy niekoniecznie dozwolone, a często na tym etapie życia szkodliwe i niemoralne, tylko się zabezpiecz, żeby nie było z tego żadnych niechcianych konsekwencji. Tymczasem ani w życiu, ani w wychowaniu to tak nie działa. Pewnie można wyeliminować jakieś zewnętrzne skutki nieroztropnego postępowania, ale to nie znaczy, że znikną głębokie i trwałe konsekwencje w ludzkiej mentalności i w postawach.
CZYTAJ DALEJ

„Panie, ratuj mnie!”

2026-08-02 09:28

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Konfrontacja Jeremiasza z Chananiaszem rozgrywa się w czwartym roku Sedecjasza (594/593 przed Chr.), krótko po pierwszej deportacji. W Jerozolimie fermentują plany antybabilońskiej koalicji, a Jeremiasz - zgodnie z poleceniem z rozdziału poprzedniego - chodzi z drewnianym jarzmem na szyi, ogłaszając, że poddanie się Nabuchodonozorowi jest w tej godzinie wolą Boga. Chananiasz z Gibeonu przemawia w świątyni językiem czystej pociechy. W ciągu dwóch lat jarzmo zostanie złamane, wrócą naczynia świątynne i król Jechoniasz. Jego mowa niesie ulgę - i dlatego jest groźna. Fałszywe proroctwo rzadko kłamie wprost. Częściej mówi to, co lud pragnie usłyszeć.
CZYTAJ DALEJ

Zaprezentowano hymn Światowych Dni Młodzieży w Seulu

2026-08-03 19:21

[ TEMATY ]

symbole ŚDM

ŚDM Seul 2027

Vatican Media

Dokładnie na rok przed rozpoczęciem centralnych uroczystości Światowych Dni Młodzieży w Seulu, ich gospodarze zaprezentowali oficjalny hymn tego spotkania - informuje Vatican News. Jego tytuł: „Confidite, Ego Vici Mundum”, czyli „Odwagi! Ja zwyciężyłem świat!” to zarazem temat najbliższego spotkania, zaczerpnięty z Ewangelii wg św. Jana i wybrany przez Ojca Świętego. Wkrótce poznamy także polskie tłumaczenie utworu, które przygotuje Krajowe Biuro Organizacyjne ŚDM.

Prezentacja hymnu ŚDM zbiega się z odliczaniem ostatnich 365 dni, jakie dzielą młodych ludzi na całym świecie od rozpoczęcia międzynarodowego spotkania, którego gospodarzem będzie archidiecezja Seulu od 3 do 8 sierpnia 2027 r. Zgodnie z tradycją ŚDM, utwór jest nie tylko jednym z elementów promocji samego wydarzenia, ale przede wszystkim modlitwą, która – przetłumaczona na wiele języków świata – będzie jednoczyć młodych katolików na całym świecie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję