Reklama

Wiara

Marsz pod prąd

Tak nawrócenie nazywał Benedykt XVI. A ci, którzy go doznali, dodają: to nie magia, to proces.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Hosanna!”, a potem „Ukrzyżuj go!” – te dwa okrzyki, które rozbrzmiewają w liturgii Wielkiego Tygodnia, ukazują wyraźnie, jak zmienne potrafi być ludzkie serce. W Niedzielę Palmową towarzyszymy Jezusowi w Jego triumfalnym wjeździe do Jerozolimy, aby dosłownie kilka dni później stanąć wobec dramatu Jego męki. Ten kontrast jest dla nas przestrogą, jak łatwo ulec emocjom, naciskom świata, chwilowej modzie. Dziś możemy chcieć wyznawać Chrystusa jako naszego Zbawcę, a jutro od Niego odejść, tak jak odszedł zasmucony bogaty młodzieniec, wspomniany na kartach Ewangelii. Dlatego tak ważna w niełatwej codzienności jest decyzja, aby świadomie i konsekwentnie podążać za Bogiem.

W świecie show-biznesu, w którym liczą się popularność, sukces i splendor, czymś niewygodnym, wręcz niepasującym do realiów życia celebrytów jest mówienie o wierze i przyznanie się do powrotu do niej, powrotu do relacji z Bogiem. Niemniej jednak są tacy, którzy doświadczyli osobistego spotkania z Nim i nie zawahali się zmienić swojego życia, mimo że mogło to dla nich oznaczać rezygnację z kariery, intratnych propozycji czy wręcz dotychczasowych znajomości. Ich historie są dowodem na to, że Bóg nie przestaje wołać człowieka, niezależnie od tego, jak daleko ten od Niego odszedł. I że tak jak pomógł im w powrocie do siebie, tak może to uczynić również z naszymi kamiennymi sercami.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ciągle pracuję nad sobą

Reklama

Michał „Pax” Bukowski – raper, dziennikarz, producent, przez lata związany ze światem hip-hopu. Zanim doświadczył głębokiej relacji z Bogiem, odnajdywał się w środowisku, które gloryfikowało używki, imprezowy styl życia i wolność od wszelkich norm moralnych. Jako chłopak na progu dorosłości sięgał po alkohol, narkotyki, pornografię, żył w pozornych związkach. I choć według świata, żył postępowo, miał to, co chciał, to czuł olbrzymi smutek. Przełomem w jego życiu było spotkanie Chrystusa, które całkowicie go odmieniło. Sam wspomina ten czas jako niełatwą walkę o zbawienie duszy. „W 2014 r. zdecydowałem się oddać życie Jezusowi. Byłem wtedy przestraszony faktem, że muszę oddać Mu całe życie i w sumie krążyły mi w sercu pytania, czy aby na pewno On jest, co ja z tego będę miał. Było mi bardzo ciężko... Usłyszałem wtedy, że «Bóg ma plany większe niż nasze marzenia». Uwierzyłem! Zobaczcie, gdzie teraz jestem! Chłopak z Krakowa, z kamienicy przy ul. Parkowej. Bóg jest dobry! Najtrudniej było mi zaufać i uwierzyć tym wszystkim, którzy mówili, że oddanie życia Jezusowi to remedium na życie, że to może je zmienić. Zaufać, że On jest, istnieje, bo z tym się wiązało wiele trudnych rzeczy. Co mogę stracić, kogo mogę stracić, czy sobie czegoś nie ubzdurałem?”.

Reklama

W przypadku Michała nawrócenie to ciągła praca nad sobą. Ktoś mógłby pomyśleć, że teraz, gdy prowadzi Studio Raban, działa w audycjach katolickich TVP, nie ma już w jego życiu przestrzeni na wątpliwości, zawahania. Nic bardziej mylnego. Właśnie po nawróceniu mogą się pojawiać trudności. „Po kilku latach kolejna trudność – wytrwanie w tym, bo im dalej od nawrócenia, tym trudniej wytrwać w miłości. To podobnie jak z zakochaniem się; gdy się zakochamy, to na początku jest łatwo, bo są różowe okulary, a potem przychodzi prawdziwa miłość, która po kilku latach wymaga poświęceń. Trudno oddawać życie codziennie. Po tylu latach trudno się opierać wszystkim wątpliwościom, czy to aby na pewno moja droga, czy nie ma innej, lepszej. Życie po nawróceniu wydaje się proste i kolorowe na Instagramie. Takiemu myśleniu sprzyjają mnogość kolorowych komunikatów, rolek, emocjonalność tego, co wrzucamy na Instagram, na TikToka i Facebooka, czyli tego, co piękne, warte zapamiętania, ale rzeczywistość to jest ciągła walka i trud. Wydaje się, że to slogan, ale tak naprawdę to walka o to, żeby każdego dnia kochać Boga. Oddanie życia Jemu to jeden z trudniejszych okresów w moim życiu, a zarazem najpiękniejszych. To jak z rodzicielstwem – jest piękne i trudne zarazem. Ta relacja z Jezusem jest ciągle dynamiczna, ciągle się zmienia z mojej strony – On jest stały, cały czas constans, a dla mnie to walka z samym sobą. Czas nawracania się to przepłakane noce, kłótnie z tymi, którzy tego nie rozumieją, wyrzeczenia. To piękne momenty Bożych cudów i darów” – mówi Bukowski. Dziś Michał nie tylko sam żyje Ewangelią, ale także ewangelizuje innych. Jego świadectwo pokazuje, że Chrystus jest w stanie wyciągnąć człowieka z największego mroku i dać mu nowy początek.

Skandalistka z misją

Maja Frykowska, dawniej znana jako „Frytka” z popularnego reality show, przez lata funkcjonowała w świecie skandali i kontrowersji. Prasa i portale plotkarskie rozpisywały się o jej występach w telewizji, burzliwym brylowaniu w towarzystwie i odważnym wizerunku. Sama Maja mówi dziś, że to był jednak czas wielkiej duchowej pustki. „Na zewnątrz wszystko wydawało się w porządku, a tak naprawdę, gdy jesteśmy daleko od Boga, to w środku jesteśmy samotni. Sytuacja, w której prawdziwie mogłam wejść w przyjaźń z Bogiem, pokazała mi, że człowiek zawodzi, do końca życia na ziemi będziemy starali się przemieniać, ale nie będziemy idealni. I jedyne, co nam pozostaje, to w trudniejszym czasie bezgranicznie Mu zaufać. I myślę, że trzeba słuchać Jego głosu. To nie jest łatwe. Codzienność mocno nam to utrudnia i zaburza. Jestem głęboko przekonana, że żyjemy w takim czasie, iż ludzie nie mają fundamentów, podstaw. Życia ludzkie są budowane na piasku, moje też takie było. To trudny czas, bo wciąż toczy się walka o nasze dusze, a niestety, w tym współczesnym świecie człowiek traci swoje człowieczeństwo” – zauważa Frykowska.

Reklama

Jej nawrócenie również było procesem, który zaczynał się od pytań o sens życia, do momentu, gdy osobiście spotkała Boga. Porzuciła dawne życie, odnalazła prawdziwe wartości, a dziś otwarcie mówi o tym, jak Chrystus przemienił jej serce. Stała się świadkiem Bożej miłości, co pokazuje, że nikt nie jest stracony, jeśli tylko otworzy się na Jego działanie. „Dziś czerpię siłę z mojej codziennej rozmowy z Nim. Staram się bezgranicznie ufać Mu, ważne jest dla mnie również czytanie słowa Bożego na co dzień. Modlitwa to w dużej mierze uwielbianie i postawa wdzięczności za wszystko, co mi daje, za to, jak się o mnie troszczy. Modlę się własnymi słowami, nie mówię regułek, spotkanie na modlitwie z Bogiem to dla mnie kwestia bardzo intymna” – podkreśla dziś autorka książek, podcastów, producentka.

Trzeba uczyć się dziękować

Wśród znanych świadków powracających do przyjaźni z Jezusem jest również Jan Budziaszek, muzyk zespołu Skaldowie, który przez lata cieszył się sukcesami na scenie. Życie artysty wiązało się z intensywnymi trasami koncertowymi, spotkaniami ze znanymi ludźmi i z nieustannym poszukiwaniem wrażeń. Jednak także on w pewnym momencie zrozumiał, że to nie daje mu prawdziwego szczęścia. Jego nawrócenie rozpoczęło się od codziennej modlitwy różańcowej. To właśnie Różaniec stał się dla niego drogą do głębokiej relacji z Bogiem. Dziś Budziaszek jest znany nie tylko jako muzyk, ale także jako świadek głębokiej wiary, autor książek. Wkrótce ukaże się jego kolejna publikacja, tym razem pod tytułem Msza święta Jana Budziaszka.

Reklama

„Wszystko jest łaską, to, co się wydarzyło w moim życiu, to absolutnie zero mojej zasługi. Wiem, że dopóki się człowiek nie nauczy dziękować, niczego nie zrozumie. My dostajemy znaki. Codziennie Bóg kieruje je w moją stronę, a ja ciągle szukam innych. To proces, aby odkryć, co On do mnie mówi, do czego mnie zaprasza. Ja od samego początku mojego istnienia jestem uczestnikiem wielkiej tajemnicy, niesamowitego planu Bożego. Wszak proponowano, żeby usunąć mnie jeszcze w brzuchu mamy w 1945 r. A ona nie, kobieta niezłomnej wiary, oddała mnie Matce Bożej Nieustającej Pomocy, mówiąc: «Weź go sobie». I to jest niesamowite, bo przez 40 lat fruwałem po świecie, robiłem różne, niekoniecznie dobre rzeczy, a jednak Bóg mnie chciał. Tak wszystko zaplanował, żebym do Niego powrócił”. Muzyk dziś podróżuje po Polsce i dzieli się swoim doświadczeniem nawrócenia, prowadzi rekolekcje i zachęca ludzi do odkrycia mocy modlitwy. Jego życie to dowód na to, że nawet w świecie artystycznym, pełnym pokus i nieustannej gonitwy za sukcesem, można odnaleźć pokój serca i radość płynącą z bliskości z Bogiem. „Wszystko, co w moim życiu, to nie ja, to On. Wiem też, że każdy ma inny czas spotkania z Bogiem. Jeden w kołysce, drugi w młodości, a trzeci na starość. I Bóg sam najlepiej wie, kiedy człowiek jest gotowy na prawdziwe spotkanie z Nim w swoim sercu. Podpowiada nam w słowach Ewangelii, aby szukać Go w ludziach, których spotykamy. I jestem przekonany, że nie mam prawa nazywać się chrześcijaninem, jeśli nie widzę Boga w drugim człowieku. Dzisiaj młodzi ludzie ślubują sobie przed ołtarzem, że się nie opuszczą aż do śmierci, a potem, nim się obejrzymy, jest rozwód. To nie jest postawa wiary. Gdy składam obietnicę przed Bogiem, wywiązuję się z niej z miłości. Tak chcę teraz żyć. Przepełniony prawdziwą miłością do Boga i ludzi” – podkreśla perkusista.

Powrót do Boga jest nie jednorazowym wydarzeniem, lecz nieustannie trwającym procesem. Święty Augustyn, który sam przeżył radykalne nawrócenie, tak powiedział: „Niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie”. Każdy człowiek ma w sobie wpisane, niejako wdrukowane, pragnienie Boga, choć nie zawsze jest tego świadomy, nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego pragnienia. W świecie, który kusi łatwymi rozwiązaniami i złudnymi przyjemnościami, trzeba dokonywać wielu codziennych wyborów – czy opowiadam się za Chrystusem czy przeciwko Niemu? Święta Teresa z Ávili przypominała: „Bóg sam wystarczy”. Kiedy człowiek rozumie, że jedynie On jest źródłem prawdziwego szczęścia, jego życie nabiera nowego sensu. Nawrócenie jednak nie oznacza końca trudności, lecz z całą pewnością daje siłę do ich przezwyciężania. Człowiek nie idzie już sam, idzie z Tym, który go umacnia.

Kategoria łaski

Reklama

Michał Koterski z kolei tak opowiada o swojej drodze ku Bogu: „Przez wiele lat nie żyłem w relacji z Bogiem, a dziś wiem, że z Nim żyje mi się o wiele łatwiej. Przez 21 lat byłem naznaczony chorobą alkoholową. Rodzice szukali dla mnie wielu sposobów ratowania mnie, miałem wszywki, ośrodki, terapie... Niestety, ta choroba jest nie tylko śmiertelna; wychodzi z niej tylko mały odsetek ludzi. Udaje się to jedynie 10% wszystkich zmagających się z nałogami. Ja swoje wyjście z uzależnienia traktuję w kategorii łaski, bo statystyki są druzgocące. Kiedy ratuje się jedną osobę, to ratuje się tak naprawdę całą rodzinę, która cierpi i pozostaje w spirali współuzależnienia (...).

Mimo moich błędów, mimo tego, że nigdy aniołem nie byłem i nie będę, mam poczucie, że Bóg zawsze był przy mnie. Bliska mojemu sercu jest opowieść o tym, jak człowiek rozmawia z Bogiem i mówi do Niego z wyrzutem, że w trudnych sytuacjach życiowych był tylko jeden ślad stóp na piasku, że nie było Go obok. Bóg natomiast odpowiada, że to były Jego ślady, On niósł człowieka na swoich barkach. Tak postrzegam dziś swoje życie”.*

Rozpoznać perłę

Każda z dróg, zarówno Michała Bukowskiego, Mai Frykowskiej, jak i Jana Budziaszka czy Miśka Koterskiego, pokazuje, że życie po nawróceniu jest pełniejsze, radośniejsze i oparte na trwalszych fundamentach niż tylko chwilowe sława, pieniądze czy podróże. Nie oznacza to jednak, że powrót do wiary, do żywej relacji z Bogiem jest pozbawiony wyzwań. Obok nich pojawiają się jednak także małe cuda i znaki, które są potwierdzeniem prawdziwości Bożego działania w naszym życiu. To właśnie one powinny mobilizować nas do zmiany myślenia – nawracania się, przechodzenia z grzechu do czystości, z niechęci do pragnienia spotkania, z wątpliwości do poczucia sensu. Papież Benedykt XVI powiedział: „Kto wierzy, nigdy nie jest sam”. Nawrócenie to więc nic innego jak powrót do przyjaźni z Tym, który ma moc przemieniać serce i nadawać mu nowy rytm. Serce bijące w rytm modlitwy, czytania słowa Bożego, karmienia się Eucharystią, życia zgodnego z nauczaniem Kościoła. Szalenie bliska jest mi oazowa pieśń wielkopostna, w której śpiewamy słowa: „Nie ukochałem mego krzyża, nie rozpoznałem perły. I wciąż szukałem mego życia, lecz doświadczałem śmierci”. To właśnie w Niedzielę Palmową widzimy, jak łatwo zmienia się ludzkie myślenie – od okrzyków radości do słów potępienia. Od poszukiwania życia poza Bogiem i doświadczania śmierci w codzienności po radość spotkania Go i wypełnienie pustki serca miłością niepojętą. Dlatego warto zadać sobie dziś pytanie: w jakim miejscu mojego życia jestem? Czy idę za tłumem, czy prawdziwie opowiadam się za Chrystusem? Czy prawdziwie powróciłem do Boga, czy nawrócenie serca jeszcze jest przede mną? Ci, którzy wybrali drogę wiary, powtarzają, że jest to najlepsza decyzja, jaką można podjąć. Życie z Bogiem to życie, które się nie kończy. I choć wiedzie ono przez krzyż i mękę, to jednak jest spełnione, bo zmierza ku Zmartwychwstaniu.

* Cała rozmowa z Michałem Koterskim w następnym numerze Bliżej Życia z Wiarą

2025-04-08 15:22

Oceń: +27 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Znany aktor na Bielskim Wieczorze Uwielbienia

[ TEMATY ]

salwatorianie

Bielskie wieczory uwielbienia

Michał Koterski

Andrzej Omyliński

Michał Koterski głosi swoje świadectwo.

Michał Koterski głosi swoje świadectwo.

Liczni wierni uczestniczyli w 9. Bielskim Wieczorze Uwielbienia w kościele NMP Królowej Polski w Bielsku-Białej.

Wydarzenie rozpoczęła koncelebrowana Msza św. Główny celebrans i pomysłodawca wieczorów ks. Paweł Krężołek SDS w kazaniu zadawał wiernym pytania do przemyślenia o wiarę, zaangażowanie religijne, o bycie świadkiem Chrystusa dla innych ludzi. W nawiązaniu do osoby św. Jana Chrzciciela zauważył, że św. Jan wskazuje każdemu, by nie gubić czasu na zajęcia mało ważne i nie mówić tylko tego, co się innym podoba.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Ekwador: dwóch księży zginęło, by ocalić ministrantów

2026-03-15 15:04

[ TEMATY ]

kapłan

Adobe Stock

W piątek 13 marca zginęło dwóch księży, którzy uratowali dwóch tonących ministrantów na plaży w Ekwadorze - donosi agencja ACI Prensa. Księża Alfonso Avilés Pérez, członek Stowarzyszenia Jezusa Chrystusa Kapłana i proboszcz parafii św. Alberta Wielkiego w diecezji Daule; oraz Pedro Anzoátegui, który posługiwał w diecezji San Jacinto, nie zawahali się ruszyć na ratunek młodzieży uczestniczącej w wielkopostnych rekolekcjach ministrantów, które odbywały się w nadmorskiej miejscowości Playas, gdzie dzieci weszły do morza.

Dwóm ministrantom groziło utonięcie, a księża przybyli, aby ich uratować. Ministranci, dzięki Bogu, wyszli z wody, ale niestety księża nie. Wszyscy młodzi uczestnicy rekolekcji czują się dobrze fizycznie, nie grozi im niebezpieczeństwo i zostali zabrani do swoich domów, jak podaje ekwadorska gazeta El Mercurio.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję