Szanowna Pani Redaktor!
Chciałbym nawiązać do pewnych spraw, które nie są nagłaśniane przez media, lecz istnieją i dobrze służą naszym „kochanym cwaniakom”. Te sprawy to przejmowanie cudzych osiągnięć i korzystanie z nich jak z dokonań własnych. Przykładów jest tak wiele, że nie sposób ich wszystkich ująć w krótkim tekście. Niektórzy ludzie, tzw. cwaniacy, wiedzą, że solidne wykonanie zadania wymaga dużego wysiłku, a przecież wystarczy skłamać, że praca została wykonana, pobrać premię i „główka się cieszy”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dlatego mamy tak dużo przebiegłych krytykantów, którzy zniweczą, ośmieszą i obrzydzą działania ludzi solidnych, żeby przejąć ich sukces. Pisałem już nieraz na ten temat.
Chciałbym też upomnieć się o ludzi, którzy są krzywdzeni za narażanie się w obronie innych czy w obronie dobra społecznego. Często są oni rzucani na pożarcie zbuntowanego tłumu. A szczególnie ci, którzy ujawniają cudze grzechy. Modne dziś określenie „sygnalista” bywa jednocześnie utożsamiane z innym, mianowicie: „samobójca”... (A.M.)
Ten, kto żyje odpowiednio długo, z pewnością postrzega naszą rzeczywistość jak działanie jakiejś maszyny na zasadach „popuścili” – „przykręcili”, w domyśle „śrubę”... I tak wciąż walczą ze sobą siły zła i dobra w naszym ojczystym domu. I nie ma końca ta „młócka”. A ostatnio znów się nasiliła. Wiemy, o co chodzi.
Czy za mało się modlimy? Czy za mało działamy dla dobra naszej ojczyzny? Czy codziennie ślepniemy bardziej?
Nie jest dobrze, gdy nie sprzeciwiamy się złu. Ale też nie jest dobrze, gdy zło zwalczamy złem. Ale co robić, gdy wydaje się, że nie wystarcza zło dobrem zwyciężać?
