Informacje o wydarzeniu, jakie zaistniało w październiku 2008 r. w kościele parafialnym w Sokółce k. Białegostoku, wywołały zainteresowanie tzw. cudami eucharystycznymi. Podczas minionych dwudziestu wieków odnotowano przeszło 160 niezwykłych wydarzeń związanych z Eucharystią: Hostii niezniszczonych przez pożary lub zachowujących świeżość przez długie lata, a także takich, które zamieniły się w ludzkie ciało, a wino w krew. Zalicza się do nich także liczne przypadki osób, dla których Komunia św. przez długie lata była jedynym pokarmem. W minionym stuleciu należały do nich: Portugalka bł. Alexandrina da Costa (+1955), niemiecka stygmatyczka Teresa Neuman (+1962) czy francuska mistyczka Marta Robin (+1991).
Zwięzłe informacje o najsłynniejszych wydarzeniach związanych z Eucharystią opublikowaliśmy w albumiku pt. „Cuda eucharystyczne”. Omówiono w nim historię trzydziestu kilku takich wydarzeń, poczynając od wzmianek o najstarszych z nich. Zdarzyły się prawie we wszystkich katolickich krajach. Do najsłynniejszych należy cud, który miał miejsce w 750 r. we Włoszech - w Lanciano. Kolejne miały miejsce we Włoszech - w Trani (1000 r.), w Hiszpanii - w Ivorra (1010), w Niemczech - w Bettbrunn (1125) i w Augsburgu (1194).
W 1263 r. we Włoszech - w Bolsenie k. Orvieto wydarzył się cud, który spowodował ustanowienie święta Bożego Ciała i dał impuls do urządzania w tym dniu okazałych procesji. Znane były także cuda, jakie zaistniały we Włoszech w Cascii (1330), w Turynie (1453) i w Sienie (1730). Niektóre z nich zyskały aprobatę miejscowych biskupów, a nawet Stolicy Apostolskiej, inne nie.
Niezwykłe wydarzenia związane z Eucharystią miały miejsce także na ziemiach polskich, a mianowicie w 1300 r. w Głotowie na Warmii, w 1345 r. w Krakowie, w 1867 r. w Dubnie na Wołyniu (dziś Ukraina).
Zaistniały także w XX i w dopiero co rozpoczętym XXI wieku: na Martynice (Morne-Rouge - 1902), w Kolumbii (Tumaco - 1906), Niemczech (Stich - 1970), Wenezueli (Betania - 1998), Korei Południowej (Naju - 1985), w Argentynie (Buenos Aires - 1996), w Portugalii (Moure - 1996), we Francji w Lourdes -1999), we Włoszech (Santa Lucia di Piave -2000), w Indiach (Chirattakonam - 2001), w Polsce (w Sokółce - 2008).
Ciągłość, a jednocześnie różnorodność tych wydarzeń pomagają wielu ożywić wiarę w rzeczywistą obecność Jezusa pod eucharystycznymi, sakramentalnymi postaciami.
Albumik „Cuda eucharystyczne” jest jeszcze do nabycia w redakcji „Niedzieli”.
Jest druga połowa lipca, marzymy o urlopie, odpoczynku, chwili wytchnienia. I pewnie niewielu z nas pamięta, że mijają właśnie dni miesiąca poświęconego Najdroższej Krwi Chrystusa. Paradoksalnie, właśnie w okresie wakacji, gdy może łatwiej zapomnieć o Panu Bogu, Kościół podsuwa nam coś, co powinno nas zatrzymać.
Brzmi to niemal jak sprzeczność: ten leniwy, słoneczny czas, kiedy najchętniej odkładamy wszystko na później, skrywa w sobie jedną z najgłębszych i zarazem chyba najbardziej zapomnianych tajemnic wiary. A przecież do czasów reformy liturgicznej podjętej po Soborze Watykańskim II istniała osobna uroczystość Najdroższej Krwi Chrystusa (przypadała 1 lipca). Ustanowił ją papież Pius IX w 1849 roku, a Pius X w 1914 roku podniósł ją do rangi osobnego święta. Wraz z upływem czasu jednak, to święto niejako „wtopiło” się w Boże Ciało (Uroczystość Naświętszego Ciała i Krwi Chrystusa) i zniknęło z kalendarza jako odrębne. W sumie, szkoda, bo w zdecydowanej większości przestajemy pamiętać chociażby o tym, że w lipcu odmawia się litanię do Najdroższej Krwi Chrystusa. A pamiętam, jak Marianna Popiełuszko opowiadała mi, że przez cały lipiec codziennie na kolanach modliła się w domu słowami tej litanii razem z mężem i z dziećmi. Być może dlatego ks. Jerzy miał do niej później szczególne upodobanie. Znamienne, że w ostatnim lipcu swego życia w 1984 roku zaczął ją usilnie propagować wśród swoich dawnych studentów, jak opowiadał mi jeden z nich, Wojciech Bąkowski (lekarz, który zmarł około miesiąc temu).
Do maleńkiego kościółka w Milejczycach zaczęły napływać setki świadectw ludzi przekonanych, że otrzymali tu niezwykłe łaski. Wśród nich znajduje się poruszająca relacja pani Eweliny.
Pani Ewelina opowiedziała swoją historię portalowi bialystok.se.pl.
Jestem głęboko przekonany, że treść książki, którą czytelnik trzyma w ręku, najpełniej jak to tylko możliwe odpowiada temu, co znalazłoby się w zapowiadanym przez samego Sheena dziele o demonach.
Wykorzystano w niej wyłącznie własne słowa arcybiskupa. Choć zostały spisane lub wypowiedziane mniej więcej pół wieku temu, dziś być może są jeszcze bardziej aktualne niż wtedy. Arcybiskup Fulton Sheen niewątpliwie miał dar proroczy, a wiele z jego proroctw się ziściło. W trakcie lektury czytelnik natknie się na kilka uwag redaktorskich, aczkolwiek starałem się ograniczyć je do minimum. Zrobiłem tak przede wszystkim dlatego, że znacznie bardziej
interesuje mnie to, co ma do powiedzenia Sheen, niż to, co
mam do powiedzenia ja. Jestem w tym względzie purystą. Nie
podoba mi się nawet przepis, który zezwala na skorzystanie
z „wyznaczonego pałkarza” w baseballu. Niektóre fragmenty
odrobinę wygładziłem, aby łatwiej się je czytało, ale dołożyłem wszelkich starań, aby ich treść zachować w jak najczystszej
formie.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.